To nie jest miasto dla starych ludzi
24.11.2009
, aktualizacja: 24.11.2009 23:02
Wśród setek zgłoszeń, jakie do tej pory otrzymaliśmy od naszych Czytelników w ramach akcji tropienia komunikacyjnych absurdów, tylko nieliczne dotyczyły niedostępności miasta dla osób, które nie poruszają się po nim ze sprawnością kozicy górskiej. To nie znaczy, że problemu nie ma. Przeciwnie, jest i to poważny.
ZOBACZ TAKŻE
- Absurdy komunikacyjne: zgłoszenia i odpowiedzi (cz. 3) (28-11-09, 11:40)
- Absurdy komunikacyjne: zgłoszenia i odpowiedzi (cz. 2) (23-11-09, 13:05)
- Pasażerowie wolą akwarium od bombardiera (14-11-09, 00:00)
- Absurdalne stada autobusów... Rozpędzić je! (13-11-09, 07:00)
- Absurdy komunikacyjne: zgłoszenia i odpowiedzi (cz. 1) (12-11-09, 15:50)
Wśród setek zgłoszeń, jakie otrzymaliśmy od naszych Czytelników w ramach akcji tropienia komunikacyjnych absurdów, nieliczne dotyczyły niedostępności miasta dla osób, które nie poruszają się po nim ze sprawnością kozicy górskiej. To nie znaczy, że problemu nie ma. Przeciwnie, jest i to poważny
Odnoszę wrażenie, że w Krakowie zupełnie zapomniano o istnieniu ludzi starszych. Niech lepiej siedzą we własnych domach, bo poza nimi czeka ich prawdziwa miejska dżungla. Na każdym kroku napotykają bariery i utrudnienia. Niektóre wręcz nie do pokonania.
Aleje Trzech Wieszczów pełne mknących z dużą prędkością aut są dla ludzi starszych jak rwąca rzeka. Pokonanie obu jezdni i dzielącej je wysepki w trakcie jednej zmiany świateł jest nie lada wyzwaniem. Sam mam z tym problem, a jestem sprawnym, młodym człowiekiem.
Inspektorzy ZIKiT odpowiedzialni za ustawianie świateł na skrzyżowaniu alei z ul. Piłsudskiego założyli najwyraźniej, że jeżeli staruszek nie potrafi biegać, to niech sobie na wysepce zaczeka na kolejną zmianę świateł. Ma przecież mnóstwo wolnego czasu. Ten problem dotyczy zresztą większości krakowskich przejść "z wysepką" i podwójną sygnalizacją świetlną. Wydaje się, że czas potrzebny na ich pokonanie mierzony jest przez sprinterów, a dostosowany wyłącznie do potrzeb siedzących w wygodnych samochodach kierowców. Ale to jeszcze nie najgorsze utrudnienie, z jakim na co dzień muszą mierzyć się starsi krakowianie, a wraz z nimi osoby niepełnosprawne.
Kilka dni temu, jadąc z Bronowic w kierunku centrum, na przystanku przy Biprostalu do tramwaju typu "akwarium" próbowała dostać się starsza pani. Wyniesienie nogi na pierwszy stopień, bez pomocy pasażerów nie było możliwe. Kolejne schody okazały się już ponad jej siły. Po dłuższym postoju i kilku nieudanych próbach wciągnięcia, a nawet wepchania jej na pokład, tramwaj odjechał bez niej. Filigranowej kobiecie pozostał spacer lub oczekiwanie na bombardiera. Ale tych jest tam jak na lekarstwo. Ściślej jeden (nr 8) na sześć linii kursujących do Bronowic, z czego żaden jadący w kierunku Krakowskiego Centrum Komunikacyjnego! Jeszcze gorzej jest w Nowej Hucie. Tam przez plac Centralny nie przejeżdża ani jeden niskopodłogowy wehikuł.
Żal zrobiło mi się starszej pani. Pomyślałem o własnej starości i oblał mnie zimny pot. Byle tylko nie zestarzeć się w Krakowie, bo od takich miast jak Sztokholm - który szczyci się mianem "Miasta dla wszystkich" czy Kopenhaga, dzielą nas w tej materii całe lata świetlne. Oba posiadają bowiem szczegółowo opracowane i pieczołowicie realizowane programy, służące kształtowaniu miasta przyjaznego człowiekowi. Każdemu bez wyjątku. Pod tym względem Kraków przypomina mi byle prowincję. Z tą tylko różnicą, że zamieszkałą przez blisko milion ludzi w różnym wieku.
Odnoszę wrażenie, że w Krakowie zupełnie zapomniano o istnieniu ludzi starszych. Niech lepiej siedzą we własnych domach, bo poza nimi czeka ich prawdziwa miejska dżungla. Na każdym kroku napotykają bariery i utrudnienia. Niektóre wręcz nie do pokonania.
Aleje Trzech Wieszczów pełne mknących z dużą prędkością aut są dla ludzi starszych jak rwąca rzeka. Pokonanie obu jezdni i dzielącej je wysepki w trakcie jednej zmiany świateł jest nie lada wyzwaniem. Sam mam z tym problem, a jestem sprawnym, młodym człowiekiem.
Inspektorzy ZIKiT odpowiedzialni za ustawianie świateł na skrzyżowaniu alei z ul. Piłsudskiego założyli najwyraźniej, że jeżeli staruszek nie potrafi biegać, to niech sobie na wysepce zaczeka na kolejną zmianę świateł. Ma przecież mnóstwo wolnego czasu. Ten problem dotyczy zresztą większości krakowskich przejść "z wysepką" i podwójną sygnalizacją świetlną. Wydaje się, że czas potrzebny na ich pokonanie mierzony jest przez sprinterów, a dostosowany wyłącznie do potrzeb siedzących w wygodnych samochodach kierowców. Ale to jeszcze nie najgorsze utrudnienie, z jakim na co dzień muszą mierzyć się starsi krakowianie, a wraz z nimi osoby niepełnosprawne.
Kilka dni temu, jadąc z Bronowic w kierunku centrum, na przystanku przy Biprostalu do tramwaju typu "akwarium" próbowała dostać się starsza pani. Wyniesienie nogi na pierwszy stopień, bez pomocy pasażerów nie było możliwe. Kolejne schody okazały się już ponad jej siły. Po dłuższym postoju i kilku nieudanych próbach wciągnięcia, a nawet wepchania jej na pokład, tramwaj odjechał bez niej. Filigranowej kobiecie pozostał spacer lub oczekiwanie na bombardiera. Ale tych jest tam jak na lekarstwo. Ściślej jeden (nr 8) na sześć linii kursujących do Bronowic, z czego żaden jadący w kierunku Krakowskiego Centrum Komunikacyjnego! Jeszcze gorzej jest w Nowej Hucie. Tam przez plac Centralny nie przejeżdża ani jeden niskopodłogowy wehikuł.
Żal zrobiło mi się starszej pani. Pomyślałem o własnej starości i oblał mnie zimny pot. Byle tylko nie zestarzeć się w Krakowie, bo od takich miast jak Sztokholm - który szczyci się mianem "Miasta dla wszystkich" czy Kopenhaga, dzielą nas w tej materii całe lata świetlne. Oba posiadają bowiem szczegółowo opracowane i pieczołowicie realizowane programy, służące kształtowaniu miasta przyjaznego człowiekowi. Każdemu bez wyjątku. Pod tym względem Kraków przypomina mi byle prowincję. Z tą tylko różnicą, że zamieszkałą przez blisko milion ludzi w różnym wieku.
- 42 komentarze
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
14 głosów
-
To jest miasto starych ludzi
dystansownik
25.11.09, 12:52
W związku ze starzeniem się społeczeństwa, starszych ludzi będzie tylkoprzybywało. Oczywiście pasowałoby przystosować miasto dla ich potrzeb, takżeby każdy jego mieszkaniec mógł się po nim »
Reklama

Lata 60. w Nowej Hucie - urbanistyka, architektura i wnętrza
Do 1 lipca 2012 w nowohuckim oddziale Muzeum Historycznego Miasta Krakowa na os. Słonecznym 16 oglądać można wystawę Nowa przestrzeń. Modernizm w Nowej Hucie.




