Moda na dwóch kołach się toczy
Jak się wożą rowerzyści? Zobacz galerię zdjęć mody rowerowej
Od kilku lat rowerzystów na tradycyjnych, często jeszcze komunijnych "góralach" coraz częściej wyprzedzają czy wręcz wypierają osoby, dla których rower jest niejako uzupełnieniem modnego i eleganckiego wizerunku. Zjawisko to nie wzięło się znikąd: istniało, ale dotąd niezdefiniowane, nienazwane. W XIX w., czyli u zarania dziejów roweru, cykliści nosili się mało praktycznie, ale bardzo elegancko, a rowerzystki, którym nie wypadało pokazać nawet kostek u nóg, jeździły, rzecz jasna, w długich sukniach. Historię ubioru rowerzystów od 1817 r. do początków XX w. można prześledzić na stronie holenderskiego Narodowego Muzeum Rowerów.
Pojęcie "cycle chic" zdefiniował w 2006 r. duński fotograf i filmowiec Mikael Colville-Andersen. Jest ono grą słów, gdzie "chic" oznacza szyk, a "chick" dziewczynę. Z czasem termin ten objął także mężczyzn.
Rowerowe godziny szczytu w Kopenhadze
Andersen na początku miał jednak na myśli głównie stylowo ubrane dziewczyny na równie stylowych metalowych rumakach. Kopenhaski fotograf zaczął publikować ich zdjęcia w swojej autorskiej galerii na Flickrze, a w 2007 r. przeniósł się na bloga. Dziś jest on prawdziwą komercyjną platformą. Znajdziemy tam już nie tylko notki i zdjęcia "skołowanych" Duńczyków, ale także filmiki, reklamy akcesoriów do roweru i stroju oraz linki przekierowujące do ciekawych miejsc w Kopenhadze. Copenhagen Cycle Chic z bloga dokumentującego dobrze ubranych rowerzystów przekształcił się w stronę promującą wielkomiejski styl życia.
Za Kopenhagą podążyły inne europejskie państwa i miasta, w których rowery i cykliści są elementem codziennego krajobrazu - m.in. Holandia (Amsterdam, Haga i Belgia). W zeszłym roku w Irlandii zorganizowano pierwszą edycję pokazu mody Cycle Chic. Organizatorzy chcieli dowieść, że akcesoria i ubrania "na rower" nie muszą być tylko praktyczne i funkcjonalne.
Pokaz mody Cycle Chic
To świetna okazja do autopromocji dla producentów rowerów, designerów kasków, toreb i innych dodatków. Ich wyroby można nabyć również przez internet. Na stronie sklepu London Cycle Chic kupić można miejskie rowery w zaporowych, jak na polską kieszeń, cenach, peleryny wzorowane na XIX-wieczne, a także kaski stylizowane na kapelusze lub czapki z daszkiem.
Na świecie szybko zaczęły mnożyć się podobne inicjatywy. Blogi tego typu zakwitły także w krajach, których na pierwszy rzut oka można by nie kojarzyć z wysoko rozwiniętą "kulturą rowerową": w Brazylii, Rumunii, a także w Polsce.
Rowerowa pogoń za króliczkiem

Pierwszym blogiem promującym i dokumentującym polski Cycle Chic był blog Wićki (Witolda Kopcia), zawodowo łódzkiego strażnika miejskiego, a prywatnie entuzjasty dwóch kółek.
- W 2007 r. kupiliśmy wraz z moją ówczesną narzeczoną rower - białego, stylowego i pięknego holendra. Zacząłem zauważać u siebie ciągoty do snobizmu podobnego do tego, jaki przejawiają miłośnicy starych dobrze zachowanych samochodów. W 2008 kolega z nieformalnej Grupy Pewnych Osób naprowadził mnie na bloga kopenhaskiego - opowiada o początkach.
Wićka opublikował na swoim blogu manifest szykownego rowerzysty, wzywający do godnej, "inspirującej" innych jazdy, w której przedkłada się styl nad prędkość. Inną naczelną zasadą jest dbałość o sprzęt i traktowanie roweru jako dopełnienie własnego stylu. Przy czym uwaga: nie wypada, by rower i akcesoria były droższe od całości stroju rowerzysty. Oznacza to, że rower ma być po prostu elementem codzienności, jak w Holandii czy Danii, a nie kolejną droższą lub tańszą zabawką.
Dla Joanny Jałowiec, dziennikarki "Gazety" i założycielki drugiego po łódzkim bloga, Kraków przez ostatnie dwa lata stał się rowerową stolicą naszego kraju.
- Wprost proporcjonalnie do liczby remontów i absurdów na krakowskich drogach rośnie liczba osób, które przesiadły się na rower i chcą na nim elegancko wyglądać. Wsiadają na rower dla własnej wygody, na przykład ze względów praktycznych, gdy mają do przejechania dosłownie kilka przystanków oraz często ze względów ekologicznych - mówi Joanna.
Czy istnieje jeden wspólny mianownik stylu krakowskiego szykownego rowerzysty? Okazuje się, że nie. Na blogu Joanny zobaczyć można cały przekrój demograficzny i społeczny: dwulatki na trójkołowych rowerkach, fantazyjne studentki, eleganckie bizneswoman, młodych dandysów, a nawet zakonnice, które autorce udało się uchwycić.
Wbrew temu, co by się mogło wydawać, nie jest to proste zajęcie. - To ciężka robota, przypomina gonienie za króliczkiem. Trzeba obrać dobrą strategię. Jedną z rowerowych "autostrad" jest w Krakowie ulica Szewska - wystarczy wziąć aparat i przystanąć na jednym lub drugim końcu - śmieje się twórczyni krakowskiego bloga. - Wielu krakowian, których fotografuję, stanowi z rowerem zgraną całość, pomimo garniturów, butów na obcasach czy garsonek, w których jeżdżą do pracy. Widzę też dość często panów w kaszkietach, alternatywną młodzież w dredach i dziewczyny w kobiecych zwiewnych sukienkach. Szykownym na rowerze można być na wiele różnych sposobów, zależy mi bardziej na dokumentowaniu, niż kreowaniu rzeczywistości - tłumaczy autorka krakowskiego bloga.
Dwie grupy na dwóch kółkach
Zjawisko się rozprzestrzenia. Można już wychwycić pewne cechy wspólne, istnieje rowerowa, rosnąca w siłę społeczność, powstają nowe inicjatywy. Co łączy łódzkich rowerzystów?
- Punktem wspólnym jest dla nich na pewno samo miasto - troska o jego wygląd i rozwój. Są to osoby, które mają wizję tego, jakby to miasto mogło wyglądać. W Łodzi istnieje jedna wypożyczalnia rowerów, skromna i obsługująca głównie przyjezdnych. "Naprawialni" jest całkiem sporo, ale brakuje mechanika specjalizującego się w rowerach miejskich. Zamierzam wypełnić tą lukę i otworzyć z pomocą dotacji z Programu Operacyjnego Kapitał Ludzki sklep-kawiarenkę-warsztat-wypożyczalnię używanych, ale wciąż pięknych rowerów miejskich - opisuje sytuację w Łodzi autor tamtejszego bloga.- Do tej pory nikt nie stworzył portretu socjologicznego szykownego rowerzysty, a szkoda. To zjawisko świeże, do zbadania - twierdzi Joanna. - Niemniej jednak szykowni rowerzyści krakowscy dzielą się w Krakowie na dwie główne grupy: pierwsza, to ta lobbująca w Urzędzie Miasta w sprawie ścieżek rowerowych, próbująca przeforsować ciekawe pomysły. Tych najbardziej zaangażowanych można spotkać na comiesięcznej Masie Krytycznej, która przejeżdża przez miasto. W czerwcu z kolei na Wielkim Przejeździe Rowerowym było nas jakieś 500 osób. Druga grupa to zwykli mieszkańcy korzystający z roweru oraz krakowianie, którzy swoje zaangażowanie w rowerowe sprawy przejawiają głównie zabierając głos na forach internetowych. Obie te grupy chcą zmian, różnią się tylko stopniem zaangażowania - opowiada właścicielka bloga Kraków Cycle Chic.
Na Flickrze można znaleźć grupę dyskusyjną "Rowery w Krakowie", która skrzykuje się na Masy i wrzuca zdjęcia swoich i przyuważonych gdzieś rowerów. Na Podgórzu zaś działa Galeria Sztuki Rowerowej, gdzie można napić się kawy i przy okazji naprawić swój ukochany wysłużony rower lub dopiero go nabyć.
Wśród stylowych rowerów można przebierać także w niedzielne poranki pod Halą Targową - wystarczy dobić targu, wskoczyć na rower i tym samym dołączyć do grona szykownych rowerzystów na krakowskich ulicach. I popularyzować Cycle Chic.
Cycle Chic w Moskwie
- 167 komentarzy
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
44 głosy
-
w Holandii pierwszy raz widzialem
jukka2003
11.08.09, 15:53
goscia w ubraniu roboczym zasuwajacego do pobliskiej szklarni. Wydalo mi sie to po prostu bajecznie proste i praktyczne - i sam tez nigdy nie dostosowuje ubioru do roweru miejskiego, nie po »
-
Moda na dwóch kołach się toczy
portobello_belle
18.08.09, 15:46
Wszystko ladnie pieknie, a co z kwestia bezpieczenstwa?Ciekawe, ilu beztroskich rowerzystów w japonkach i glowa w chmurach ta glowe sobie rozbije jezdzac bez kasku?Sama jestem cyklistka, na »
-
Moda na dwóch kołach się toczy
defacto20
18.08.09, 18:30
Dla mnie to nie moda, jeżdżę rowerem cały rok, nawet podczas śnieżyc iulewnych deszczy. Gdy rower ma usterkę, to przesiadam się na drugi (zdarzałosię, że nie miałam roweru przez jeden dzień,»




