- Najbardziej chyba przypadł mi do gustu obraz kobiety demonicznej Witkacego. Zafascynowała mnie już dawno temu, jej wizerunek modyfikuję w zależności od trendów - twierdzi Karolina. - Jeśli chodzi o ulubionych projektantów, nie lubię zamykać się w ciasnym schemacie cudzego myślenia. Przez chwilę się zachwycam, a potem chcę wymyślić coś równie pięknego, ale własnego.
Interesuje ją temat designu (studiuje grafikę, a w przyszłości chce zająć się modą), ale, jak mówi, inspiruje ją głównie to, co zobaczy w czasopismach i w internecie.
- Długo, nie wiedzieć czemu, moją inspiracją była futrzana filiżanka, spodek i łyżeczka
Meret Oppenheim. Surrealizm to coś, co ratuje mnie, gdy nie wiem co na siebie włożyć. Uwielbiam absurdalne zastosowania przedmiotów i ubrań - opowiada nasza bohaterka. - Szaleję też za stylem
Diany Vreeland,
Holly Woodlawn i całokształtem Coco Chanel.
Karolina lubi mieszać klasykę z czymś ekscentrycznym, czerpie też z elementów subkultur.
Na co dzień nie rozstaje się ze swoją "bazą": czarnym kardiganem, rajstopami i beretem. Uwielbia też apaszki i złotą biżuterię. Cieszy ją powrót lat 80. Czasem kupuje w second handach za duże rzeczy i przerabia je u krawcowej; sama projektuje biżuterię i ozdoby.
- Można to chyba nazwać zalążkiem designu. Interesuje mnie wiele rzeczy, ale jeszcze nie wiem, czym zajmę się w pierwszej kolejności. Na pewno chcę być kreatorką tego, co mnie otacza - podsumowuje.
Polecamy: Moda idzie w internet. Zobacz kolekcję na awatarze