Kraków przyjazny ma przyszłość
2009-09-15
, aktualizacja: 15.09.2009 13:17
Gdyby ktoś wpadł na pomysł stworzenia mapy Krakowa z miejscami przyjaznymi dzieciom, miałby kłopot. Na takiej mapie wciąż byłoby więcej czarnych niż jasnych plam.
RAPORTY
Rozpoczynając akcję "Kraków przyjazny maluchom", staraliśmy się nie tylko znaleźć miejsca otwarte na rodziny z dziećmi, ale też pobudzić do działania krakowskie instytucje publiczne i komercyjne. Kiedy zaczynaliśmy akcję, miasto było niemal pustynią, a lokale (restauracje, urzędy, muzea) z kącikami do dzieci były tak nieliczne, że rekordy popularności wśród rodziców biła kawiarnia Bunkier Sztuki. Dlaczego? Bo właściciele wpadli na prosty pomysł, by w pobliżu stolików zrobić piaskownicę. Dzieciaki miały gdzie się pobawić, a rodzice mogli spokojnie wypić kawę. Tak proszę Państwa, rodzice też mają prawo wyjść do miasta z dziećmi i zjeść niedzielny obiad w restauracji. Mają prawo pójść do muzeum i na koncert. Żeby jednak nie musieli zamykać się w czterech ścianach, miasto musi być przygotowane na takich gości.
Najszybciej na naszą akcję zareagowały miejsca komercyjne - restauracje i kawiarnie. Wiadomo, dla tych miejsc rodzic z dziećmi to dobry klient. Dziś mamy do wyboru kilkanaście lokali, które spełniają kryteria "miejsca przyjaznego maluchom". Byłoby ich więcej, ale w tym roku zaostrzyliśmy kryteria. Wykluczyliśmy wszystkie miejsca, które nie miały oddzielnej sali dla niepalących i te, które nie zadbały o porządne przygotowanie kącików z zabawkami. Zdecydowały o tym głosy Czytelników, którzy pisali do "Gazety", że lokal kącik ma, ale "kredek brak, zabawki brudne". Sprawdziliśmy skrupulatnie wszystkie zgłoszenia i zgodziliśmy się z Czytelnikami: ktoś, kto w kąciku zabaw ma połamane kredki, nie może dostać certyfikatu "miejsca przyjaznego".
Szukając odpowiedzi na pytanie, czy Kraków jest już miastem przyjaznym dzieciom, wspomnieć trzeba o urzędach. Od pierwszej edycji akcji próbujemy zmobilizować urzędników, by zadbali o miejsca zabaw tam, gdzie obsługiwani są mieszkańcy. Akcja ma nawet honorowy patronat prezydenta Krakowa. Efekty? Mierne. Jak na razie tylko jeden urząd zasługuje na miano przyjaznego i to na dodatek niepodlegający prezydentowi, ale wojewodzie. Chodzi o urząd paszportowy, który w ubiegłym roku przygotował taki kącik z miejscem do zabaw i pokojem socjalnym dla mamy i małego dziecka (przewijak, miejsce do karmienia). O reszcie krakowskich urzędów szkoda pisać.
Jakie prognozy na przyszłość? Nie jest źle. Powstają nowe place zabaw, choć ich liczba wciąż jest niewystarczająca. Muzea otwierają się na dzieci i to dobra wiadomość, bo warsztaty organizowane przez Muzeum Narodowe czy Etnograficzne są na naprawdę europejskim poziomie. Zapełniamy czarne plamy na mapie Krakowa miejscami przyjaznymi.
Najszybciej na naszą akcję zareagowały miejsca komercyjne - restauracje i kawiarnie. Wiadomo, dla tych miejsc rodzic z dziećmi to dobry klient. Dziś mamy do wyboru kilkanaście lokali, które spełniają kryteria "miejsca przyjaznego maluchom". Byłoby ich więcej, ale w tym roku zaostrzyliśmy kryteria. Wykluczyliśmy wszystkie miejsca, które nie miały oddzielnej sali dla niepalących i te, które nie zadbały o porządne przygotowanie kącików z zabawkami. Zdecydowały o tym głosy Czytelników, którzy pisali do "Gazety", że lokal kącik ma, ale "kredek brak, zabawki brudne". Sprawdziliśmy skrupulatnie wszystkie zgłoszenia i zgodziliśmy się z Czytelnikami: ktoś, kto w kąciku zabaw ma połamane kredki, nie może dostać certyfikatu "miejsca przyjaznego".
Szukając odpowiedzi na pytanie, czy Kraków jest już miastem przyjaznym dzieciom, wspomnieć trzeba o urzędach. Od pierwszej edycji akcji próbujemy zmobilizować urzędników, by zadbali o miejsca zabaw tam, gdzie obsługiwani są mieszkańcy. Akcja ma nawet honorowy patronat prezydenta Krakowa. Efekty? Mierne. Jak na razie tylko jeden urząd zasługuje na miano przyjaznego i to na dodatek niepodlegający prezydentowi, ale wojewodzie. Chodzi o urząd paszportowy, który w ubiegłym roku przygotował taki kącik z miejscem do zabaw i pokojem socjalnym dla mamy i małego dziecka (przewijak, miejsce do karmienia). O reszcie krakowskich urzędów szkoda pisać.
Jakie prognozy na przyszłość? Nie jest źle. Powstają nowe place zabaw, choć ich liczba wciąż jest niewystarczająca. Muzea otwierają się na dzieci i to dobra wiadomość, bo warsztaty organizowane przez Muzeum Narodowe czy Etnograficzne są na naprawdę europejskim poziomie. Zapełniamy czarne plamy na mapie Krakowa miejscami przyjaznymi.
- 1 komentarz
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
1 głos
Najczęściej czytane24 htydzień





