Szkieletor: sprzeczne opinie po decyzji
14.01.2009
, aktualizacja: 16.01.2009 10:09
We wtorek wojewódzki konserwator zabytków zgodził się na podwyższenie wieży do 102,5 metra. Decyzja wywołała wśród naszych Czytelników duże emocje i sprzeczne opinie, podobnie jak wśród ekspertów.
ZOBACZ TAKŻE
- Koniec sporu. Szkieletor w górę! (14-01-09, 01:00)
- Krakowskie kłótnie o wysokie budynki (20-03-09, 13:48)
- "Szkieletor" - surowiec z potencjałem (29-12-08, 13:43)
- Budowaliśmy krakowski Manhattan (30-01-09, 10:00)
- Szkieletor: spór o prawa autorskie (03-02-09, 23:00)
- Szkieletor - jak go widzą Czytelnicy (22-09-08, 22:50)
- Listy. Szkieletor zostanie sam! (22-09-08, 22:20)
- Szkieletor jak Pałac Kultury (19-09-08, 22:33)
- Szkieletor urośnie do 110 metrów! (18-09-08, 23:39)
- Szkieletor: ostatnie podejście (08-01-09, 19:50)
- Koniec marzeń o wyższym Szkieletorze (19-11-08, 21:55)
- Polemika: "Szkieletor" nie musi straszyć (23-12-08, 18:56)
- Nowa szansa dla szkieletora (17-12-08, 22:53)
- Listy. Jak powstał Szkieletor (25-09-08, 18:45)
SONDAŻ
Długa historia najsłynniejszego, choć wciąż nieukończonego, krakowskiego drapacza chmur ciągnie się już ponad 30 lat. Trudno zliczyć, ile w tym czasie pojawiło się planów jego dokończenia. Ostatnie lata upłynęły jednak pod hasłem sporu obecnego właściciela obiektu - spółki TreiMorfa z wojewódzkim konserwatorem zabytków, który nie chciał zgodzić się na jego podwyższenie. Wydawało się, że stalowa konstrukcja, której budowę pod koniec lat 70. wstrzymano z powodu kryzysu gospodarczego, już nie zostanie dokończona. We wtorek doszło do długo oczekiwanego przełomu. Jak poinformowaliśmy na łamach "Gazety", wojewódzki konserwator zabytków zgodził się na podwyższenie wieży do 102,5 metra.
Jak do tego doszło? Przypomnijmy: Inwestor przedstawił osiem koncepcji dokończenia wieży. Wariant najwyższy zakładał jej nadbudowę sięgającą aż 144 metrów. Miejska komisja urbanistyczno-architektoniczna zgodziła się, aby zmodernizowana konstrukcja - zgodnie z postulatami inwestora - urosła o prawie 20 metrów (do 110 m). Wydawało się, że w końcu uda się odczarować "szkieletora". Trwało to jednak do czasu, kiedy pod koniec roku Wojewódzka Rada Ochrony Zabytków uznała, że stalowa konstrukcja przy rondzie Mogilskim nie powinna urosnąć już nawet o centymetr. Była to reakcja na przedstawione przez inwestora warianty nadbudowy wieży. Ostatecznie rada wskazała koncepcję bez nadbudowy wieży, zakładającą jedynie jej proste dokończenie.
Tymczasem wojewódzki konserwator zabytków Jan Janczykowski, do którego należało ostatnie słowo w sprawie "szkieletora", zapowiedział, że nie zamierza trzymać się 94 metrów, tj. wysokości istniejącej konstrukcji. - Jestem w stanie zgodzić się na niewielką zmianę - zapewnił zaraz po naradzie WROR-u.
Podczas grudniowego spotkania Jan Janczykowski zaproponował inwestorowi przedstawienie jeszcze jednej koncepcji - zakładającej podwyższenie wieży do około 100 metrów. Obie strony zadeklarowały, że chcą jak najszybciej zakończyć ciągnący się od lat spór o ten obiekt. W ostatni wtorek udało się wreszcie zamknąć kwestię wysokości - ostateczna decyzja zakłada podwyższenie wieży o 8,5 metra.
Opinie dla "Gazety":
Krzysztof Leśnodorski, architekt, współautor projektu wieżowca NOT-u:
- Jeżeli do tej pory konstrukcja tego obiektu nie została rozebrana, to celowe jest jak najszybsze jej dokończenie, i z tego względu cieszę się, że doszło w końcu do porozumienia. Jeżeli chodzi o zaproponowane nowe koncepcje dokończenia tego obiektu, nie chciałbym mówić, czy mi się one podobają, czy nie. Już jednak sam fakt zmiany idei architektonicznej budowli nie budzi mojego zachwytu. Kiedy powstawał ten budynek, mowa była o ogromnym lesie wieżowców, wśród których budynek NOT-u stanowił jedynie drobny element. W tym zakresie jego budowa była uzasadniona. Ale dziś, kiedy w sposób całkowicie zrozumiały padła koncepcja budowy tego krakowskiego Manhattanu, pozostawienie jednego, zupełnie osamotnionego obiektu, który wybija się ponad wszystkie pozostałe wieże Krakowa, jest według mnie nieuzasadnione. Dziwię się też, że do tej pory nikt z inwestorów nie nawiązał ze mną żadnego kontaktu. Poprzedni właściciele, czy inwestorzy zainteresowani jego dokończeniem, zgłaszali się do mnie z prośbą o przygotowanie koncepcji. Abstrahując jednak od wszelkich moich uczuciowych związków z tą budowlą, jeżeli miałaby ona dalej wyglądać tak jak wygląda, to niech ktokolwiek cokolwiek z nią zrobi, byle jak najszybciej.
Krzysztof Bień, architekt:
- Dziwię się wojewódzkiemu konserwatorowi zabytków, że uległ inwestorom. Miał przecież za sobą wcześniejszą opinię Wojewódzkiej Rady Ochrony Zabytków. Ta wieża będzie silną dominantą. I już nie chodzi mi o sylwetę miasta, ale o fakt, że już teraz "szkieletor" wystaje ponad Wawel. Po nadbudowie będzie to jeszcze mocniejsza forma, dziwaczna dla Krakowa. Jest mi po prostu przykro. Teraz tę sterczącą czapę będzie widać z każdego z siedmiu punktów widokowych w mieście. Nikt mnie nie przekona, że ten sposób dokończenia tego wieżowca jest słuszny. W przyszłości będzie to ludzi drażniło.
Borys Czarakcziew, przewodniczący Małopolskiej Okręgowej Izby Architektów:
- Bardzo się cieszę, że doszło do porozumienia i zacznie się w końcu jakikolwiek remont, który doprowadzi do uporządkowania tego terenu. Oczywiście owe 8,5 metra nie ma dla mnie absolutnie żadnego znaczenia. Wydaje mi się, że te kwestie mogły rozegrać się znacznie szybciej, ale dobrze, że w końcu ta sprawa znajduje finał i mam nadzieję, że nie jest to finał wymuszony, taki, jaki mieliśmy w przypadku Galerii Krakowskiej, a jakość tego, co powstanie, będzie nowym, dobrym akcentem w Krakowie.
Bogusław Sonik, poseł do Parlamentu Europejskiego:
- Z dużą satysfakcją podchodzę do osiągniętego porozumienia. Ta inwestycja z siedemdziesiątych lat wydawała się skazana już na zagładę. Wszyscy, którzy przyjeżdżali do Krakowa i odwoływali się do tego obiektu, jako symbolu pewnego krakowskiego "nieudacznictwa". Oczywiście sprawa była znacznie bardziej skomplikowana, niemniej tak to było odbierane. Dlatego sądzę, że powinno to być jak najprędzej dokończone, ale z pewnością nie może stać się to początkiem jakiegoś dzikiego rozlokowywania podobnych wieżowców w obrębie Krakowa. Pozostaje jeszcze kwestia samego projektu. Miejmy nadzieję, że dokończenie "szkieletora" istotnie poprawi estetykę miasta. Z drugiej strony cała ta dyskusja o wysokości wieży jest dość zabawna. Odbieram to jako takie czyszczenie sobie sumienia, skoro w tym samym czasie dewastuje się zabytkową przestrzeń Krakowa i nie zwraca się już na to aż tak wielkiej uwagi.
Kazimierz Łatak, architekt:
- To pierwszy krok do tego, aby raz na zawsze uciszyć szum wokół "szkieletora" i pozwolić na to, aby ten surowy obiekt zaistniał w przestrzeni miasta, w stanie wykończonym. Kwestią znacznie istotniejszą niż te kilka dodatkowych metrów wysokości jest dla mnie to, jak ostatecznie będzie wyglądała ta wieża, i jak będzie się ona miała do sąsiadów. Dobrze rokuje tu oczywiście postać samego projektanta, prof. Hansa Hollhoffa, który jest znakomitym architektem.
Andrzej Wyżykowski, główny architekt Krakowa:
- Zielone światło w tunelu zaczyna jasno świecić. Jest szansa, że inwestor już niebawem dostanie "wuzetkę" na tę wysokość, a następnie pozwolenie na budowę i daj Boże, żebyśmy mieli to już za sobą. Moją radość przyćmiewa nieco fakt, że pierwotny projekt nie został nigdy do końca zrealizowany. Losy tego budynku potoczyły się tak, jak się potoczyły i pozostaje dziś tylko czekać na rychły finał tego całego przedsięwzięcia. Mówię to bardzo osobiście, bo przeszło trzydzieści lat temu sam brałem udział w konkursie na ten obiekt i zostałem wówczas wyróżniony. Zaproponowaliśmy wtedy budynek zaledwie siedmiokondygnacyjny, ponieważ nie zgadzaliśmy się z planami budowy w tym miejscu drugiego centrum. Pomimo to uważam, że dobrze byłoby, gdyby nowi projektanci nawiązali kontakt z żyjącymi członkami autorskiego zespołu. Potrafię sobie bowiem wyobrazić, co znaczy dla autora, jeżeli jego projekt zostaje potem przejęty przez kogoś innego. Z punktu widzenia miasta, zakończenie budowy "szkieletora" jest istotnym elementem porządkowania tej części Krakowa. Mam nadzieję, że jego nowa forma wpisze się w charakter otoczenia. Nie będzie to łatwe zadanie, ponieważ konstrukcja będzie musiała zostać zaadaptowana do nowych funkcji, które nie były przewidziane w pierwotnym projekcie. W związku z tym nie obejdzie się bez istotnych modyfikacji. Obiekt ma być też obudowany zespołem nowych budynków, więc już przez to jego charakter ulegnie zmianie. Liczę na to, że po zakończeniu tego przedsięwzięcia będziemy mieli tam kawałek dobrej architektury.
Jak do tego doszło? Przypomnijmy: Inwestor przedstawił osiem koncepcji dokończenia wieży. Wariant najwyższy zakładał jej nadbudowę sięgającą aż 144 metrów. Miejska komisja urbanistyczno-architektoniczna zgodziła się, aby zmodernizowana konstrukcja - zgodnie z postulatami inwestora - urosła o prawie 20 metrów (do 110 m). Wydawało się, że w końcu uda się odczarować "szkieletora". Trwało to jednak do czasu, kiedy pod koniec roku Wojewódzka Rada Ochrony Zabytków uznała, że stalowa konstrukcja przy rondzie Mogilskim nie powinna urosnąć już nawet o centymetr. Była to reakcja na przedstawione przez inwestora warianty nadbudowy wieży. Ostatecznie rada wskazała koncepcję bez nadbudowy wieży, zakładającą jedynie jej proste dokończenie.
Tymczasem wojewódzki konserwator zabytków Jan Janczykowski, do którego należało ostatnie słowo w sprawie "szkieletora", zapowiedział, że nie zamierza trzymać się 94 metrów, tj. wysokości istniejącej konstrukcji. - Jestem w stanie zgodzić się na niewielką zmianę - zapewnił zaraz po naradzie WROR-u.
Podczas grudniowego spotkania Jan Janczykowski zaproponował inwestorowi przedstawienie jeszcze jednej koncepcji - zakładającej podwyższenie wieży do około 100 metrów. Obie strony zadeklarowały, że chcą jak najszybciej zakończyć ciągnący się od lat spór o ten obiekt. W ostatni wtorek udało się wreszcie zamknąć kwestię wysokości - ostateczna decyzja zakłada podwyższenie wieży o 8,5 metra.
Opinie dla "Gazety":
Krzysztof Leśnodorski, architekt, współautor projektu wieżowca NOT-u:
- Jeżeli do tej pory konstrukcja tego obiektu nie została rozebrana, to celowe jest jak najszybsze jej dokończenie, i z tego względu cieszę się, że doszło w końcu do porozumienia. Jeżeli chodzi o zaproponowane nowe koncepcje dokończenia tego obiektu, nie chciałbym mówić, czy mi się one podobają, czy nie. Już jednak sam fakt zmiany idei architektonicznej budowli nie budzi mojego zachwytu. Kiedy powstawał ten budynek, mowa była o ogromnym lesie wieżowców, wśród których budynek NOT-u stanowił jedynie drobny element. W tym zakresie jego budowa była uzasadniona. Ale dziś, kiedy w sposób całkowicie zrozumiały padła koncepcja budowy tego krakowskiego Manhattanu, pozostawienie jednego, zupełnie osamotnionego obiektu, który wybija się ponad wszystkie pozostałe wieże Krakowa, jest według mnie nieuzasadnione. Dziwię się też, że do tej pory nikt z inwestorów nie nawiązał ze mną żadnego kontaktu. Poprzedni właściciele, czy inwestorzy zainteresowani jego dokończeniem, zgłaszali się do mnie z prośbą o przygotowanie koncepcji. Abstrahując jednak od wszelkich moich uczuciowych związków z tą budowlą, jeżeli miałaby ona dalej wyglądać tak jak wygląda, to niech ktokolwiek cokolwiek z nią zrobi, byle jak najszybciej.
Krzysztof Bień, architekt:
- Dziwię się wojewódzkiemu konserwatorowi zabytków, że uległ inwestorom. Miał przecież za sobą wcześniejszą opinię Wojewódzkiej Rady Ochrony Zabytków. Ta wieża będzie silną dominantą. I już nie chodzi mi o sylwetę miasta, ale o fakt, że już teraz "szkieletor" wystaje ponad Wawel. Po nadbudowie będzie to jeszcze mocniejsza forma, dziwaczna dla Krakowa. Jest mi po prostu przykro. Teraz tę sterczącą czapę będzie widać z każdego z siedmiu punktów widokowych w mieście. Nikt mnie nie przekona, że ten sposób dokończenia tego wieżowca jest słuszny. W przyszłości będzie to ludzi drażniło.
Borys Czarakcziew, przewodniczący Małopolskiej Okręgowej Izby Architektów:
- Bardzo się cieszę, że doszło do porozumienia i zacznie się w końcu jakikolwiek remont, który doprowadzi do uporządkowania tego terenu. Oczywiście owe 8,5 metra nie ma dla mnie absolutnie żadnego znaczenia. Wydaje mi się, że te kwestie mogły rozegrać się znacznie szybciej, ale dobrze, że w końcu ta sprawa znajduje finał i mam nadzieję, że nie jest to finał wymuszony, taki, jaki mieliśmy w przypadku Galerii Krakowskiej, a jakość tego, co powstanie, będzie nowym, dobrym akcentem w Krakowie.
Bogusław Sonik, poseł do Parlamentu Europejskiego:
- Z dużą satysfakcją podchodzę do osiągniętego porozumienia. Ta inwestycja z siedemdziesiątych lat wydawała się skazana już na zagładę. Wszyscy, którzy przyjeżdżali do Krakowa i odwoływali się do tego obiektu, jako symbolu pewnego krakowskiego "nieudacznictwa". Oczywiście sprawa była znacznie bardziej skomplikowana, niemniej tak to było odbierane. Dlatego sądzę, że powinno to być jak najprędzej dokończone, ale z pewnością nie może stać się to początkiem jakiegoś dzikiego rozlokowywania podobnych wieżowców w obrębie Krakowa. Pozostaje jeszcze kwestia samego projektu. Miejmy nadzieję, że dokończenie "szkieletora" istotnie poprawi estetykę miasta. Z drugiej strony cała ta dyskusja o wysokości wieży jest dość zabawna. Odbieram to jako takie czyszczenie sobie sumienia, skoro w tym samym czasie dewastuje się zabytkową przestrzeń Krakowa i nie zwraca się już na to aż tak wielkiej uwagi.
Kazimierz Łatak, architekt:
- To pierwszy krok do tego, aby raz na zawsze uciszyć szum wokół "szkieletora" i pozwolić na to, aby ten surowy obiekt zaistniał w przestrzeni miasta, w stanie wykończonym. Kwestią znacznie istotniejszą niż te kilka dodatkowych metrów wysokości jest dla mnie to, jak ostatecznie będzie wyglądała ta wieża, i jak będzie się ona miała do sąsiadów. Dobrze rokuje tu oczywiście postać samego projektanta, prof. Hansa Hollhoffa, który jest znakomitym architektem.
Andrzej Wyżykowski, główny architekt Krakowa:
- Zielone światło w tunelu zaczyna jasno świecić. Jest szansa, że inwestor już niebawem dostanie "wuzetkę" na tę wysokość, a następnie pozwolenie na budowę i daj Boże, żebyśmy mieli to już za sobą. Moją radość przyćmiewa nieco fakt, że pierwotny projekt nie został nigdy do końca zrealizowany. Losy tego budynku potoczyły się tak, jak się potoczyły i pozostaje dziś tylko czekać na rychły finał tego całego przedsięwzięcia. Mówię to bardzo osobiście, bo przeszło trzydzieści lat temu sam brałem udział w konkursie na ten obiekt i zostałem wówczas wyróżniony. Zaproponowaliśmy wtedy budynek zaledwie siedmiokondygnacyjny, ponieważ nie zgadzaliśmy się z planami budowy w tym miejscu drugiego centrum. Pomimo to uważam, że dobrze byłoby, gdyby nowi projektanci nawiązali kontakt z żyjącymi członkami autorskiego zespołu. Potrafię sobie bowiem wyobrazić, co znaczy dla autora, jeżeli jego projekt zostaje potem przejęty przez kogoś innego. Z punktu widzenia miasta, zakończenie budowy "szkieletora" jest istotnym elementem porządkowania tej części Krakowa. Mam nadzieję, że jego nowa forma wpisze się w charakter otoczenia. Nie będzie to łatwe zadanie, ponieważ konstrukcja będzie musiała zostać zaadaptowana do nowych funkcji, które nie były przewidziane w pierwotnym projekcie. W związku z tym nie obejdzie się bez istotnych modyfikacji. Obiekt ma być też obudowany zespołem nowych budynków, więc już przez to jego charakter ulegnie zmianie. Liczę na to, że po zakończeniu tego przedsięwzięcia będziemy mieli tam kawałek dobrej architektury.
- 65 komentarzy
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
0 głosów







