Ranking pączków 2013. Nowy lider z cukierni Cichowscy

...

Renata Radłowska 2013-02-07, ostatnia aktualizacja 2013-02-06 20:54:14

Najlepsze krakowskie pączki w tym roku smaży się w cukierni Cichowscy przy ulicy Starowiślnej! Przynajmniej tak orzekło jury naszego rankingu pączków. Ma idealną wagę, nadzienie różane, ładnie rozłożony lukier, pachnie pączkiem. Jest trochę przypalony, ale to "drobiazg do poprawienia".

Nie jest dobrze. Krakowskie pączki nie są smaczne - dużo w nich bułowatości, gumy, a niektóre nawet "zalatują wieprzem" (ów "wieprz" wziął się prawdopodobnie od smalcu, na którym pączki powinno się smażyć, ale który trzeba jednak czasem wymieniać...). Czy to wina kryzysu gospodarczego? A może wina nasza, konsumentów, bo nie dbamy już o jakość i kupujemy to, co najtańsze?

Zrobiliśmy pączkowe zakupy w 11 cukierniach, w różnych częściach Krakowa. Cukiernie nie wiedziały, jakie będzie przeznaczenie pączków - że surowo oceni je jury (a było kulturalne i nie używało mowy nienawiści, chociaż w paru przypadkach trudno było się powstrzymać). Nie wiedzieli też nasi degustatorzy, z jakich konkretnie cukierni dostają pączki. My to wiedzieliśmy, więc z zaintrygowaniem patrzyliśmy, jak krzywią się na pączki od liderów rankingów z poprzednich lat!



Smak, wygląd, konsystencja

Jury było zacne i w większości kochające słodycze (w większości, ponieważ jeden z jurorów przyznał, że za słodyczami nie przepada, nic a nic): Michał Niezabitowski, dyrektor Muzeum Historycznego Miasta Krakowa; Krzysztof Jakubowski, publicysta, miłośnik i popularyzator historii Krakowa, autor książki "Kawa i ciastko o każdej porze" o dawnych krakowskich kawiarniach i cukierniach; Agnieszka Kozak, dziennikarka, redaktorka działu Kuchnia portalu Zwierciadło.pl, autorka kulinarno-podróżniczego bloga "Ugryzienie Kozak"; Rafał Targosz, krakowski restaurator, członek kapituły Fundacji Klubu Szefów Kuchni, i Antoni Madej, piekarz, znawca historii, wieloletni biegły sądowy z zakresu piekarnictwa.

Ocenialiśmy pączki w trzech kategoriach: smak, wygląd, konsystencja. Pączek mógł maksymalnie zdobyć 75 punktów. Jury degustowało pączki blade, przypalone, z wielokrotnioną warstwą lukru, kanciaste, rozłożyste, z barkowo upiętą skórką pomarańczową, przypominające hamburgery (w płaskości), nadziane nachalnie, naładowane dżemem ekspresyjnie, wypełnione szlachetnie różą...

Co powinien wzorcowy pączek

- Nie widzę lidera - zauważył gdzieś w połowie degustacji juror Jakubowski. - Miałko jest, drodzy państwo, miałko.

- A ja myślę, że gdybyśmy pączki smakowali w tłusty czwartek, a nie dzień wcześniej, to by nam lepiej smakowały - bronił pączków juror Madej. - W tłusty czwartek cukiernicy bardziej się starają. Poza tym wtedy pączki po prostu smakują lepiej.

- Ale w tłusty czwartek wszyscy robią masówkę, jakość się nie liczy, bo ludzie i tak kupią, nawet te najgorsze okazy - przekonywała jurorka Kozak.

Oczywiście był też wykład: wzorcowy pączek powinien ważyć od sześciu do dziesięciu deko. Jeżeli przekracza dziesięć deko, to już jest bułą; róża w pączkach jest bardzo krakowska, a wzięła się stąd, że krzaki róży to popularne krzewy pod Krakowem (juror Niezabitowski przyznał się przy okazji do traumy - od ucierania płatków róży z cukrem miał na palcach bąble; była to wczesna młodość jurora). Jeżeli piecze się pączki, trzeba pamiętać o czyszczeniu wanny smażalniczej i - broń Boże! - nie używać oleju palmowego.

Aksamitny i prawidłowy smak

Zwycięzca pojawił się na sam koniec. I rzeczywiście musiał być dobry, skoro jurorzy wyłowili jego aksamitny i prawidłowy smak po zjedzeniu dziesięciu wcześniejszych pączków. Zamuleni słodyczą nie stracili ani węchu, ani smaku, ani refleksu. Tak więc najlepszym pączkiem tegorocznego rankingu "Gazety" okazał się ten usmażony w cukierni Cichowskich z ulicy Starowiślnej. Dowód? Zjedzony w całości przez jurorów (i szybko sprzątnięty przez osoby postronne).

- Czy pączek nadaje się do muzeum? - zastanawiał się dyrektor Niezabitowski (który jest też znawcą kiełbasy krakowskiej). - Cóż, znam dwa przypadki, kiedy żywność trafiła do muzeum: pierwszy to pomarańcza z 1846 roku, a drugi to musztarda Kościuszko... Nie odważyłbym się jednak przechowywać pączków w muzeum, ale dobre przepisy - owszem. Kto wie, być może już niedługo pojawią się pączki tak napakowane konserwantami, że będą idealnymi eksponatami muzealnymi. Mówię to z pełną odpowiedzialnością i z naciskiem na słowo "niedługo"...

Na koniec jeszcze jedna refleksja autorstwa jurora Madeja, który był przecież biegłym sądowym z zakresu piekarnictwa: są takie pączki, którymi można zabić!

Ranking pączków 2013

Oto pełny tegoroczny ranking pączków. Obok miejsca, nazwy cukierni, adresu i liczby zebranych punktów cytujemy też niektóre uwagi jurorów wygłoszone podczas degustacji.

1. Cukiernia Cichowscy (ul. Starowiślna 21) - 56 pkt

- idealna wielkość i waga; - "Chyba zjem jeszcze jednego" (juror Niezabitowski); - "Mamy lidera!" (Kozak i Jakubowski).

2. Cukiernia Sarga (ul. Starowiślna 83) - 48 pkt

- ma coś w rodzaju obrączki; - posiada lukier; - pachnie różą; - w sumie seksowny, ale do zdrady nie zachęca.

3. Cukiernia Pod Arkadami (ul. Krakowska 5) - 44 pkt

- wygląda jak małż; - pączek taki, jakie babcie robiły, chyba bez dziury na wtrysk, czyli raczej składany; - smakuje, a nie powinien, ponieważ wygląda koszmarnie; - jeść z zamkniętymi oczami.

4. Kawiarnia Noworolski (Rynek Główny 1) - 41 pkt

- dobrze, że podany w papierku, ponieważ to wyraz dbałości o klienta; - pachnie chlebem powszednim; - ciasto ciężkie; - takie pączki były w XVIII wieku, kiedy dodawano do nich mąkę żytnią.

5. Cukiernia Michałek (ul. Krupnicza 6) - 35 pkt

- wyczuwalny zapach ciasta drożdżowego; - wygląda odstręczająco, ale bywa sprężysty; - malusi, fikuśny.

6. Cukiernia Starowicz (ul. Stradomska 7) - 34 pkt

- hm, bardzo ładna obrączka; - niesymetryczny; - paskudny kolor nadzienia, ale to może nadzienie zdrowe, eko? - spulchniacz na spulchniaczu.

7. Blikle (ul. św. Jana 12) - 32 pkt

- ciasto suche, w środku marmoladowa mieszanka; - położono na niego zbyt zimny lukier; - to po prostu sucha bułka z marmoladą, i tyle! - może smakuje w Warszawie.

8. Coctail Kama (ul. Jagiellońska 8) - 31 pkt

- balans kwasku i słodkości w nadzieniu bardzo przyjemny; - w nadzieniu nie ma róży; jest za to olejek różany; - po zjedzeniu pozostaje uczucie gumy w ustach.

9. Cukiernia Vanilla (ul. Na Szaniec 14) - 21 pkt

- pachnie papugą (?); - cienki w smaku; - nie wraca na swoje miejsce po naciśnięciu; - koszmarek.

10. Cukiernia Śliwa (ul. Królewska 8) - 20 pkt

- klasyczny gnieciuch; - wygląd haniebny, sprężystości brak; - to jest materac, a nie pączek! - może smażony w Chinach?

11. Cukiernia Słodki Kącik (ul. Syrokoml 22) - 13 pkt

- wygląd męczeński; - wyczuwalny smak marmolady z lat 60.; - pachnie mydłem; - przesolony.