Spacerownik. Jak Kraków przeżył PRL
W dobie intensywnego uprzemysłowienia w stylu sowieckim woda z Wisły przestała nadawać się do czegokolwiek. Wprost do niej trafiały silnie zasolone wody kopalniane ze Śląska, a dodatkowo zakłady chemiczne Dwory-Oświęcim wylewały sobie do niej co popadnie.
Rudawa także z czasem przestała być popularnym miejscem wypoczynku i ochłodzenia dla wyletnionych krakowian. Psy, które się w niej przypadkiem wykąpały, trzeba było następnie leczyć. Rzeczka Wilga zmieniła się w kanał ściekowy dla Białych Mórz za Solvayem (Krakowskie Zakłady Sodowe, popularna Soda), a niesiona przez nią wapienna zupa barwiła Wisłę na biało, niczym Inn wpadający pod Passau do Dunaju. Tyle tylko, że Inn niesie wody z lodowców Tyrolu i wapienie Karwendel, a nie zanieczyszczenia.
Mniej zabawnym wydarzeniem było zatrucie Wisły fenolem. Pierwsze zdarzyło się w 1954 r. Katastrofa fenolowa w obliczu całkowitego embargo na prawdziwe informacje skłoniła wiele osób do uwierzenia w to (miejska legenda?), że komuna, nie radząc sobie z Krakowem, postanowiła nas wytruć. Wybitny polski artysta prof. Tadeusz Brzozowski wspominał po latach, że to zdarzenie z dnia na dzień skłoniło go do przeprowadzki do Zakopanego.
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
7 głosów

